O książkach, paleniu bibliotek i słownikach brzydkich wyrazów

Moi synowie szybko zorientowali się, że mam „fisia” na punkcie książek – czytania i … ich gromadzenia, mają pełną świadomość, że ich postawa wobec książek – czytania i obchodzenia się z nimi – zwraca moją uwagę i że ta postawa stanowi przycisk „szybkiego uruchamiania mamusi” w sposób, jaki sobie w danej chwili zażyczą.

Na przykład rozanielić mamusię organizując wieczór z książką. Lub prosząc o wspólne czytanie.

Albo doprowadzić mamusię do czerwoności rzucając książką jak piłką. Zaginając rogi.

Dziś podczas gry rozbawiony Szymek zawołał:

-Mamo! Tomek pali bibliotekę!

Ponieważ podczas gry chłopcy … odgrywają „scenki suplementarne” grupując swoich bohaterów w rodzinę w składzie: mama, tata i dwa synki, nie zareagowałam, gdy Szymek wołał mamę, bo byłam pewna, że nie zwraca się do mnie.

Nie zobaczywszy purpury na mojej twarzy Szymek powtórzył odwracając się do mnie:

-Mamo! Mamo! Tomek pali bibliotekę!

Postanowiłam „zagrać w tę grę” i tym razem zareagowałam … świętym, bo jakim innym, oburzeniem mówiąc:

-Co?!

Tomek szybko przystąpił do objaśniania kontekstu:

-Ale w minecrafcie, mamo!

Grałam dalej:

-Nieważne! Za spalenie biblioteki dziś nie dostaniesz ode mnie jeść!

Tomek nie od razu poddał się karze i podjął kolejny argument:

-Ale mamo! Przecież to gra!

Byłam jednak nieugięta i zawyrokowałam:

-Nieważne! Nie dam ci jeść, a żałuj, bo jest krupnik.

Tomek zamilkł, ale po chwili przedstawił mi argument obnażający inną moją wartość w wychowaniu:

-Mamo? Ale w tej bibliotece były same słowniki z brzydkimi wyrazami!

W tym punkcie gry nie wytrzymałam napięcia i wybuchnęłam szczerym śmiechem, a potem nasza rozmowa poszła w kierunku tych zdecydowanie niepożądanych w słowniku dziecka środków językowych i chłopacy dowiedzieli się, że ten typ słownictwa jest również badany, bo stanowi element języka. Tomek wyraził zaskoczenie mówiąc:

-I może jeszcze się pisze prace naukowe na ten temat?!

Uświadomiłam synów, że tak, bo to słownictwo ma swoje zastosowanie, ale że jest ono niezwykle wąskie i zdecydowanie nie ma powodu używać go, gdy już w szkole odkryje się brak zadania. Zasugerowałam, że wystarczy po prostu zawołać: O jej!

Chłopcy szybko podali liczne przykłady wypowiedzi zdecydowanie odradzanych doprowadzając własnego ojca do reakcji:

-Naprawdę duży zasób tego słownictwa macie, chłopaki. Naprawdę. A teraz koniec!

Niepocieszeni byli, a Szymek nawet się rozżalił:

-To lepiej, żeby tych słów w ogóle nie było, skoro i tak nie można ich używać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s