Wyobrażenia vs. rzeczywistość

Nie cierpię poranków w dni powszednie.

Tak serdecznie i szczerze.

Ja potrzebuję łagodnego wejścia w dzień, pachnącej kawy, leniwego paćkania się kremami, anielskiej muzyki w tle, radosnych dzieci tulących się do mnie (ale nie za gwałtownie w tę moją przestrzeń ingerujących!), czułego pocałunku męża, a tu co?

Dwie katarynki pełne dobrych pomysłów na życie, ale broń Boże na jego najbliższe pół godziny!

Marudzenie na okoliczność niezbyt fortunnie dobranego menu śniadaniowego.

Sprzeczki dwóch małych kogucików na dowolny temat, bo czasem sprzeczka jest metodą na poranek.

Rywalizację dobrego i złego policjanta:

-Zły policjancie, znowu piórnik na stole?!

Zły policjant marszczy brwi i zbiera ten piórnik do plecaka, a dobry w tym czasie mówi uśmiechając się słodko:

-A ja swój już dawno spakowałem, mamusiu.

A ja, biegająca między kosmetyczką a blatem roboczym zarzuconym różnymi wersjami śniadań, w kółko przypominająca, że trzeba jeść, ubierać się i ruszać do boju o lepsze jutro, usiłuję właśnie w tej chwili wprowadzić w życie kluczowe zabiegi wychowawcze:

-Jeszcze słowo i cię stuknę w loczki!

A mąż w końcu poddaje się wstaje i … dostaję ten czuły pocałunek na dzień dobry!

Mówią, że to takie ważne, jak człowiek zacznie dzień … .

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s