Wyśmiana po raz drugi

Dużo, naprawdę dużo, rozmawiam z synami o życiu, o radościach, o trudach, o marzeniach, o Bogu, o innych ludziach i o wielu wielu innych sprawach. Najtrudniejszą domeną jest dla mnie temat strachu, niepokoju i lęku, więc rozmowy na ten temat odbywam w napięciu i bez entuzjazmu zastanawiając się czasem, czy choć cokolwiek z tego rozumieją i będą umieli użyć w potrzebie moi synowie.

Bardzo lubię sytuacje, gdy okazuje się, że … warto rozmawiać, bo podane na tacy metody stosują z powodzeniem w swoich troskach, albo wykorzystują ich elementy, by pokazać mi, że można jeszcze inaczej zaatakować „wroga”.

Uwielbiam interakcje, w których obrywam własną bronią, w których chłopaki ujawniają siebie i swój punkt widzenia i na które jedyną reakcją jest szczery śmiech i przyznanie im „lauru zwycięstwa w rodzinnych potyczkach słownych”.

Taką rozmowę odbyłam z Szymkiem, gdy wracaliśmy z odczulania. Siedzący wygodnie na tylnej kanapie syn postanowił się ze mną podzielić swoim kolejnym lękiem. W pierwszym odruchu sapnęłam znużona, ale przystąpiłam do udzielania pomocy, rad i wskazówek mówiąc:
-Szymek, strach jest nam potrzebny, by być bardziej uważnym, ale kiedy nami włada, zabiera nam radość życia, dlatego należy z nim walczyć. Ja na przykład zwykle walczę ze strachem jazdy samochodem. Czasem boję się prowadzić samochód, czasem boję się nawet siedzieć obok kierowcy.
Szymek przerwał mi pytając uśmiechniętym tonem:
-A masz czasem tak, że boisz się poruszyć, mamo?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s