(Samo)dyscyplina

Nasz syn Tomek jest chłopcem o olbrzymim kolorycie i intensywności emocji z tendencją do lekkiego ich przerysowywania, gdy tłem staje się strach, niepokój, a nawet lęk. By pomóc mu dostrzec bezzasadność niektórych obaw, gorliwie posługujemy się karykaturą i hiperbolą w utwierdzaniu go, że sytuacja jest dramatyczna, że będzie tylko gorzej i niiiiic już niiiigdy nie będzie takie samo.

Zwykle Tomek przyjmuje nasze barwne opowieści śmiechem i rozluźnieniem, jego ostatnia reakcja na moje wygłupy była jednak bogatsza, bo pokazała, że jak każdy facet z krwi i kości, potrafi zahamować kobiecą histerię.

Po fajnym weekendzie na rowerach w pełnym słońcu, zauważyłam, że Tomkowi schodzi z ręki skóra. Zawołałam:

-O! Schodzi ci skóra!
Przeraził się. Załamał. Zmartwił. Oszalał z lęku. Jego oczy były większe od głowy, a wzrok szukał pomocy wszędzie. W końcu trzęsącym się głosem spytał:
-Co to znaczy, mamo?!
Złapałam się za głowę, każdą cząstką ciała pokazałam, że sprawa jest więcej niż tragiczna, zasłoniłam nawet ręką usta, a wtedy Pucek w sekundzie się uspokoił, zrobił poważny i szybciutko przywołał mnie do porządku:

-Bez takich żartów, mamo! Powiedz mi po prostu, co to znaczy!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s