Nie sądziłem!

W naszym wspaniałym kraju, gdzie gospodarkę wolnorynkową mamy tam, gdzie jej najwygodniej, zakupy z dziećmi to raj! Już po drugim regale rodzic czuje się jak ostatnia świnia lub co najmniej skąpiec, terrorysta bez duszy i cienia wyrozumiałości dla potrzeb dziecka.

Nas do stawiania silnego oporu synowym zachciankom motywuje dodatkowo, bo przede wszystkim odpowiedzialność rodzicielska, alergia komplikująca proste codzienne życie. Jak katarynki powtarzamy, że nie wszystko dobre, co mieni się kolorami i farbuje buzię, że fajnym deserem jest naleśnik z miodem, do bidonu można wlać schłodzonego rooiboosa z cytryną i miodem lub nawet, o zgrozo!, wodę.

Ze znudzeniem milionowy raz odmawiamy zakupu pianek, cukierków i wafli, których skład można pomylić z tablicą Mendelejewa i patrzymy śmiało, czasem z wyrzutem sumienia, w te wielkie rozczarowane i piękne oczy obu synków.

Na zakupach bywa też zabawnie, czego kiedyś doświadczył mój mąż, gdy wyraził zgodę na zakup gigantycznego worka chrupek kukurydzianych. Szymka, gotowego do walki o swoje marzenie, zatkało, gdy usłyszał od taty tak wytęsknione i pożądane: „Dobra!”. Jego oczy zrobiły się okrągłe, bródka opadła, ale po chwili wróciła do normalnego położenia, by pomóc w wyartykułowaniu zaskoczenia:

-Przyniosłem, ale nie sądziłem, że się zgodzisz!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s