Czasem rozczulająco, a czasem …

Było o wielkiej braterskiej miłości, teraz będzie o chwilach wielkiej złości, jaką czasem jeden z nich lub obaj do siebie nawzajem czują.

Jesteśmy świadomi, że w danym momencie oni przeżywają kres swojej wytrzymałości, ale … powagę jest nam zachować bardzo ciężko, bo … .

Może po prostu zacytuję?

Na melodię kolędy „Jezus Malusieńki” Szymek zaśpiewał:

-Bekam, beekaa-aam, beekam!

Nasz domowy stróż regulaminów wszelakich upomniał brata tonem spokojnym patrząc mu cały czas głęboko w oczy:

-Srymek!

Nazwany zaczął … płakać, więc Nazywający wytłumaczył:

-To było za to: Bekam, bekam, bekam.

Nazwany tymczasem wpadł na ciętą ripostę, przestał płakać i rzucił Nazywającemu prosto w uszy i twarz:

-Sromex!

Mniej spokojnie, ale wciąż dbając o zachowanie kontaktu wzrokowego Tomek rzucił:

-Srymek!

W odpowiedzi usłyszał:

-Sromex!

Innym razem Szymek wybrał nie tę grę, którą powinien, więc od brata usłyszał:

-Srajkraft!

Zrewanżował się szybko wołając:

-Srarwel!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s