Co on powiedział, co ja usłyszałam

W drodze do Częstochowy rozmawiałam z Iwonką, by umówić się z nią na spotkanie i „w celach organizacyjnych” powiedziałam jej, że my (ja i mąż) chcemy wracać sami już w piątek wieczorem.

Gdy skończyłam rozmowę, Szymek zadał pytanie:

-A po co wy jutro wracacie SAMI?

Odpowiedziałam pewną będąc, że on zaakcentował słowo: SAMI:

-Chcieliście przecież zostać u babci i dziadka.

Wtedy syn wyprowadził mnie z błędu mówiąc:

-A ja bym chciał od razu.

Zatem w pierwszym pytaniu powinnam usłyszeć:

-A po co wy JUTRO wracacie sami?

Ponieważ ten czas jest bardzo refleksyjny, szybko zaczęłam wspominać czasy, gdy „opuszczanie” dzieci musiało być „mocno uzasadnione” i stanowiło zawsze wyrzut sumienia. A teraz …

(Zauważyłam, że bardzo często piszę o nich per „synusie”. Czyżby brakowało ich tak bardzo?)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s