Siła argumentu. Odpowiedniego.

Godzina 20:00, droga z Warszawy do Krakowa, za nami około godziny jazdy.

Zatrzymujemy się na stacji, by z bagażnika głodnemu starszemu synowi wyjąć … jabłka. Równocześnie głośno się zastanawiamy, czy pić jeszcze jedną kawę, czy nie. Uzgadniamy, że tak. Pijemy kawę, a wtedy czuwający (i barrrrrrdzo czujny) na tylnym siedzeniu starszy syn oznajmia nam:

-Wiecie? Jest tak, że jest mi i zimno i chce mi się pić.

Cieszę się, że to nie ja idę po kawę, bo nie umiałabym oprzeć się TAKIEJ prośbie o kupienie kakao (lub gorącej czekolady).

Że z prośbą o kakao lub czekoladę to mamy do czynienia, żadne z nas nie miało wątpliwości, gdyż podczas tegorocznych wakacji zwykliśmy wracając z gór siebie wynagradzać kawą, a chłopców czekoladą argumentując to koniecznością rozgrzania się.

Mąż oczywiście nie byłby sobą, gdyby nieco się nie podroczył z synkiem. Wraca, otwiera drzwi i zaczyna:

-Proszę, Kotku! Twoja kawa.

-Dziękuję.

-Weź też moją, dobra?

-Okej.

Ponieważ z miny męża dedukuję, że warto się odwrócić, widzę ten wybuch radości na widok trzeciego kubka! Trójkątna mordka, błyszczące okrągłe oczy i okrzyk:

-Dziękuję, tato!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s