Promuję „lokalne” wyroby domowe

Tym razem mąż był „głównym operatorem” akcji pieczenia chleba.

Barszczem białym zakwasił młóto, „odpad” po warzeniu piwa (albo naturalny peeling do ciała dla pozostających obojętnymi na dość duży nieład w łazience), następnie dodał mąki pszennej i pozostawił ten mix do zakwaszenia. Po pary godzinach wyrobił masę ponownie i pozostało nam już tylko upieczenie olbrzyma.

IMG_6812

IMG_6814

Był i wciąż jest pyszny.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Promuję „lokalne” wyroby domowe

  1. U nas domowy chleb miał swe ” 5 minut” , gdy dostaliśmy w prezencie to ustrojstwo do pieczenia chleba. Teraz korzystamy tylko raz na ” ruski rok” 😉

  2. Kiedyś piekłam często, ale odkąd się przeprowadziłam nad morze mam pecha i mi nie wychodzi 😀 Nie wiem, może to przez to powietrze… 😀
    Smakowicie wygląda, gdyby nie to że dawno go schrupaliście to bym się wprosiła na kanapeczki ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s