Rodzice! I dzieci!

Podczas obiadu zwróciłam się do synów:

-Chłopaki, mam prośbę! Musicie coś przeskrobać i to najlepiej podczas obiadu, bo chciałabym obejrzeć Madzię Gessler i potrzebuję wam zabrać PS.

Szybciutko wykrzyczeli niemal równocześnie:

-NIE!

-NIE!

Po chwili do zabawy dołączył mąż:

-Wiem! Jeśli nie zjecie kalafiora, nie gracie!

Roześmiałam się głośno, Szymek … się popłakał, a Tomek rozpoczął dyskusję z ojcem tonem żałosnym i „z okiem” nie pozostawiającym wątpliwości, że dzieje się mu krzywda:

-Nie naśmiewać się z kiciorów!

Trochę mnie wzruszył tym „kiciorem”, tonem i okiem, więc powiedziałam:

-O! No dobra.

A on dokończył, wciąż w tonie krzywdy absolutnej:

-Bo jak wy się naśmiewacie, to ja się robię taki … taki … .

Ciekawa jego definicji spytałam:

-Jaki?

Wyszeptał z uśmiechem od ucha do ucha:

-Sraki!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Rodzice! I dzieci!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s