Zabawne przejęzyczenia

Wychodziłam do sklepu i „zbierałam zamówienia” na rzeczy absolutnie niezdrowe i w codziennym menu zakazane.

Chłopcy dostali „małpiego rozumu” usiłując w 120% wykorzystać moją skłonność do ustępstw w kwestii futrowania się „śmieciowym żarciem”.

Chcieli chipsy!

Albo nie! Żelki!

Nie! Nie żelki! Raczej tic taci!

Albo nie! Mentosy!

A może lepiej pianki?

Pianki, pianki … PIANKI! Tak! Tak!

Nim zamknęłam drzwi decyzję zmienili jeszcze jakieś trzy, cztery razy, Szymek w końcu dał wyraz swojej bezsilności wobec bogatej oferty „zakazanych owoców” i powiedział:

-To, to Comek, mamo!

Przewrócił oczami, gdyż załapał, że się przejęzyczył i powtórzył:

-To, to Comek! To, to Comek!

I tak do naszych licznych zdrobnień i zawołań doszło piękne Comek, z którego chętnie korzystamy śmiejąc się szczerze i radośnie!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zabawne przejęzyczenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s