Żelki

Dziś namówiłam chłopców do zwiększonej aktywności intelektualnej używając metody niezawodnej, czyli przekupstwa.

Obiecałam nagrodę z działu „tych zakazanych”, a oni wybrali najbardziej dla nich niekorzystną, czyli żelki.

Przyniosłam je ze sklepu, wydałam i umówiłam się, że zjedzą po dwa, a resztę schowają w swoich szafkach.

Po kwadransie usłyszeliśmy, że Szymek … wymiotuje.

Oboje stojąc nad nim rzygającym czym się dało zrobiliśmy wnikliwą analizę jadłospisu, wzięliśmy pod uwagę infekcję, katar, kaszel, wirusy, bakterie, jego „łatwość w zwracaniu pokarmów”, ja odparłam argument męża, że to może żelki- wszak umówiliśmy się na dwie sztuki!- po czym … poczułam zapach … ŻELEK właśnie.

Spytałam:

-Szymek, ile zjadłeś żelków?

Umęczony wyznał:

-Dużo.

-A ile to jest dużo?

-Wszystkie.

Zabrałam się za „przeglądanie umowy” i spytałam:

-A ile miałeś zjeść?

Pokazał cztery palce, zwinął dwa z nich i odpowiedział:

-Tyle.

No! Miałam go! I ciekawa odpowiedzi spytałam:

-Przecież miałeś zjeść dwie i resztę schować do szafki, tak?

Wyznał bez ściemy:

-Ale nie wytrzymałem!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Żelki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s