Nutella

Mąż pojechał na zakupy, a ja robiłam rundkę poranną, gdy młodszy syn zajęczał:

-Maaamoooo! Taaak daaawnooo nie byyłoooo nuteeeeliiiii!

-Dobra, zadzwoń do taty i powiedz, że ja się zgodziłam.

Chwilowa radość zagościła na jego buzi, a potem się zachmurzył i powiedział

-Ale ja nie mam komórki!

-Zaraz ci pożyczę moją.

Sprawę niecierpiącą zwłoki młodszy syn załatwił i uspokojony wrócił do zabawy.

Gdy skończyłam „latać na miotle” i zasiadłam z drugą kawą, powiedziałam do starszego syna kichającego, kaszlącego i naprawdę źle się czującego:

-No! Krupnik już się studzi, zaraz będziecie mogli go zjeść!

Z pościeli wyłoniła się głowa starszego syna, z oczkami już nie takimi cierpiącymi znowu i dowiedziałam się prawdy o życiu:

-Ta nutella mnie troszkę ożywiła, mamo!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nutella

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s