Sobota na Baraniej Górze

W minioną piękną letnią sobotę, zdobyliśmy Baranią Górę (1220 m n.p.m.) i, choć szczyt najniższy, było to nasze najtrudniejsze wejście.

My podminowani, że oni jacyś tacy niechętni, znużeni, kombinujący jak koń … pod górę, oni pewnie spięci naszymi nerwami i tacy szliśmy z pstrągarni w Wiśle- Czarne aż za schronisko pod szczytem.

Tam, przyznam się ze wstydem i łzami w oczach, miało miejsce apogeum mojej złości i frustracji, źle zachowałam się wobec pierworodnego, jeszcze kipiałam, gdy mąż go przejął, a potem szłam w tempie Szymka, zluzowałam i poczułam,  jak bardzo mi wstyd i skończyłam przepraszając syna za swoje zachowanie.

Mimo trudnych emocji nikt z nas nie pozostał obojętny na to, co mijaliśmy.

IMG_6307

IMG_6330

Gdy dotarliśmy na szczyt, Tomek i Piotrek wypatrywali nas z punktu widokowego, pomachaliśmy sobie, a już po chwili razem podziwialiśmy widoki. Niesamowite. Dech zapierające. Ładujące akumulatory duszy aż po brzegi.

IMG_6347 IMG_6348 IMG_6349

Schodziliśmy długo, bardzo długo, bolał mnie cały człowiek i Szymka tym razem też. Potwierdził, że nawet powieka i włosy z czubka głowy go bolały.

Niemniej okolica zrekompensowała nam energetyczne braki i podarowała nam wiele pięknych widoków, których przykład zamieszczam poniżej:

IMG_6365

Po wypadku (a może raczej WPADKU  ) w Białej Wisełce pierworodny wędrujący w majtach i ze spodenkami w ręku dostał skrzydeł! Szedł, biegł, podskakiwał wymachując tymi spodniami, a potem „zeznał”, że odgrywał kluczową scenę z lego Batman.

W domu byliśmy późnym wieczorem, a chłopcy wreszcie byli zmęczeni!

My oczywiście też.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s