„Gdy nie ma dzieci! …”

Komentarz Guli kojarzący nasz „remont wstępny” z reakcją na wyjazd dzieci do babci i dziadka mocno mnie uradował i rozbawił, a gdy skończyłam się śmiać, zaczęłam „dumać”, analizować i, co gorsza, dochodzić do wniosków.

To, że z dziećmi ten remont by nie doszedł do skutku, jest chyba oczywiste- po pierwsze, oni by nie wytrzymali hałasu, kurzu, a mnie by skręcało, że miast tłuc te ściany (nawet w wymiarze, w jakim brałam w tym udział), malować, myć i odkurzać, muszę organizować długie i ciekawe wyjścia dla i z dziećmi. Bo mnie te zmiany sprawiły olbrzymią radość, a sam remont w jakimś sensie uskrzydlił!

Drugą zaskakującą obserwacją było przeżycie fajnego czasu sam na sam z mężem- intensywna praca, polowe niemalże warunki, ale też czas we dwoje spędzony nie tylko na remoncie.

Bo sobotni wieczór spędziliśmy ze znajomymi, których dzieci również były poza domem. Odbyło się małe: „Gdy nie ma dzieci …” do kwadratu! Skończyliśmy o 3 nad ranem naszą biesiadę, my niedzielę rozpoczęliśmy dopiero tuż przed południem śniadaniem we dwoje (bez tych: TEGO NIE LUBIĘ! MOGĘ TO NA PÓŹNIEJ ZOSTAWIĆ? DLACZEGO NIE MA PASZTETÓWKI?!), potem wyruszyliśmy na mszę świętą, podczas której odbywał się chrzest (Jeju! Dzieci są naprawdę takie małe?!), potem na film 3D „Hubble”, gdzie znowu dopadły mnie refleksje dotyczące użyteczności mojego żywota, a skończyliśmy na obiedzie w restauracji Papryczki 5, z której dodreptaliśmy spacerem do domu.

Tęsknota za dziubaskami zaglądała nam „w serca”, ale … nie była jakoś szczególnie dotkliwa.

Choć jechaliśmy po nich prawie jak na skrzydłach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s